Kłamstwa pana Lapida

I śmiesznie, i strasznie. Krótki komentarz o agresji Izraela i USA, które stanęły w obronie naszej mafii reprywatyzacyjnej. Tekst ukazał się w Gazecie Polskiej Codziennie w dniu 18. 08 2021.

Polska – Izrael \ Groźby pod adresem Polski za uchwalenie „antysemickiego prawa”, oskarżenia o brak szacunku dla ofiar Holokaustu, straszenie interwencją Stanów Zjednoczonych – to brzmi tak, jakby za chwilę z powodu nowelizacji jednego artykułu polskiego Kodeksu postępowania administracyjnego miała wybuchnąć III wojna światowa.

Jair Lapid, szef izraelskiego ministerstwa spraw zagranicznych, a także na mocy umowy koalicyjnej – przyszły premier, bezpardonowo zaatakował Polskę, mnożąc na nasz temat nieprawdę za nieprawdą. Na razie kazał wracać do domu swojemu charge d’affaires, wstrzymał nominację nowego ambasadora w Warszawie i zapowiedział, by nasz ambasador, Marek Magierowski, nie wracał do pracy z wakacji. Trwa akcja ewakuacji z Izraela dzieci naszego ambasadora, bo polskie MSZ uznało, i słusznie, że znajdują się w niebezpieczeństwie.

Minister Lapid nigdy nie krył chorej nienawiści do Polski. Na potrzeby swojej narracji rozpowszechniał historyjkę, jak to Polacy podczas wojny zamordowali jego babcie. Trochę się zagalopował, bo obie babcie przeżyły horror wojenny, co jest udokumentowane.

Przez 30 lat trwania złodziejskiej reprywatyzacji w samej Warszawie ponad 60 tysięcy ludzi żyło jak za czasów okupacji, z lękiem, że za chwilę zostaną wykopani na ulicę, że stracą cały dorobek, godność i prawa człowieka. 6 lat temu Trybunał Konstytucyjny orzekł, że to było niezgodne z konstytucją. Cała reprywatyzacja opierała się bowiem na jednej prostej sztuczce prawników – unieważnianiu decyzji administracyjnych z czasów Bieruta. Tymczasem obywatele mają prawo wierzyć, że żyją w demokratycznym kraju o stabilnym systemie prawnym. Stąd zakaz unieważniania starych decyzji administracyjnych, które zmieniały sytuację prawną nieruchomości i stosunki społeczne.

Minister Lapid po kłamstwach o babciach znowu mija się z prawdą, wrzeszcząc na cały świat, że nasza nowela Kodeksu postępowania administracyjnego zamyka drogę ofiarom Holokaustu do restytucji zagrabionego przez Polskę mienia pożydowskiego. Jest wręcz przeciwnie. Dopiero teraz, gdy zamknięta została furtka administracyjna, której używała mafia reprywatyzacyjna i nie dopuszczała prawowitych spadkobierców do tej rzekomo skomplikowanej procedury prawnej, otworzyła się droga do uczciwego rozliczenia się z przeszłością. Jeśli ktoś udowodni, że jego przodkowie posiadali przed wojną kamienicę/fabrykę/działkę to po odliczeniu obciążeń hipotecznych (w 1939 r. Warszawa była miastem bankrutów, a na wszystkich kamienicach ciążyły długi zapisane w złocie i one tam nadal są!) może starać się o odszkodowanie. I nie ma znaczenia czy jest Polakiem, Żydem, Hindusem.

Przez te wszystkie lata złodziejskiej reprywatyzacji w Tel Awiwie pełną parą pracowały kancelarie adwokackie i notarialne, które wypuszczały masowo produkowane świadectwa dziedziczenia dla podstawionych „spadkobierców”, fałszywe testamenty i pełnomocnictwa dla naszych adwokatów, wystawiane przez nieboszczyków. I to było według pana Lapida w porządku.

Jako osoba zreprywatyzowana, wygoniona przez mafię nie tylko z mieszkania, ale i z rodzinnego miasta, ograbiona i prześladowana już drugą dekadę, patrzę na tę furię izraelskiego ministra i widzę, że to nie jest tylko walka ideologiczna, że to jest biznes, który się Izraelowi posypał. Panu Lapidowi, warto zwrócić uwagę, że w kontekście podawania, iż miał rzekomo w Polsce przodków, ta napaść na nasz kraj stawia go w wątpliwym świetle – z racji konfliktu interesów. Wszak ktoś może pomyśleć, że i jemu chodzi o udziały w nieruchomościach „zwróconych” mafii na kuratora nieboszczyka, czy wnuczka żydowskiego bezdzietnego małżeństwa?

Ewa Andruszkiewicz